Wiedza czy odwaga? Co naprawdę napędza rozwój firm

To pytanie padło podczas panelu dyskusyjnego na spotkaniu biznesowym, w którym niedawno uczestniczyłem. Proste, wręcz prowokujące:
czy rozwój firmy zawdzięczamy wiedzy, czy raczej odwadze?

Odpowiedzi były zaskakująco spójne. Kolejni paneliści mówili bez wahania: odwadze. Czasem nawet „głupocie”. Ja wolę używać słowa brawura, bo lepiej oddaje sens działania w warunkach niepewności, a nie braku rozumu.

Co ciekawe, ten wątek nie zniknął po zejściu ze sceny. W rozmowach kuluarowych wracał jak bumerang. Odwaga była wskazywana nie tylko jako jeden z czynników, ale wręcz jako główna przyczyna rozwoju firm.

I wtedy pojawiło się kolejne pytanie.

Polski biznes: wiedza czy koniunktura

Gdy rozmowa zeszła na polski rynek, zaczęliśmy wymieniać firmy, które – przynajmniej patrząc z zewnątrz – były budowane w sposób metodyczny, oparty na wiedzy, analizie i długofalowym planowaniu.

Lista była krótka.

Pojawiło się nazwisko Janusz Filipiak i firma Comarch. Padło nazwisko Andrzej Blikle, kojarzone z konsekwentnym łączeniem wiedzy, jakości i kultury organizacyjnej.

Poza tym? Cisza. Albo bardzo długie zastanowienie.

Reszta przykładów sprowadzała się raczej do historii wykorzystania momentu, koniunktury, odwagi balansującej na granicy ryzyka. Najpierw chaos, walka o przetrwanie, improwizacja. Dopiero później porządkowanie procesów i budowanie fundamentów.

To rodzi naturalne pytanie: czy tak po prostu wygląda droga większości firm?

Odwaga jako pierwszy krok

Warto w tym miejscu zatrzymać się na chwilę. Bo mówienie, że firmy rozwijają się dzięki odwadze, nie oznacza, że rozwijają się bez wiedzy.

Wszyscy paneliści, wszyscy uczestnicy tych rozmów, to osoby inteligentne, doświadczone, stale się uczące. Korzystają z doradców, partnerów, mentorów. Mają zaplecze kompetencyjne, często znacznie większe, niż chcą przyznać.

A mimo to, gdy pytani są o moment przełomowy, niemal zawsze wskazują decyzję podjętą „wbrew”. Wbrew analizom. Wbrew strachowi. Wbrew temu, co bezpieczne.

Odwaga bardzo często jest pierwszym ruchem. Wiedza przychodzi później, czasem dopiero wtedy, gdy firma już istnieje i trzeba ją uporządkować, żeby nie rozpadła się pod własnym ciężarem.

Gdy nikt nie powiedział, że się nie da

Jest jeszcze jeden wątek, który zawsze wraca w takich rozmowach. Historie ludzi niewykształconych, nieobytych biznesowo, bez zaplecza teoretycznego. A jednak skutecznych. Czasem wręcz spektakularnie.

Dlaczego im się udało, skoro innym nie?

Być może dlatego, że nikt im nie powiedział, że się nie da. Nie znali barier. Nie mieli w głowie listy ryzyk, które paraliżują bardziej doświadczonych graczy. Działali intuicyjnie, często na granicy rozsądku.

Czy to była odwaga? Determinacja? A może faktyczna głupota?

Z perspektywy czasu często okazuje się, że był to brak mentalnych ograniczeń. A to bywa potężniejszym zasobem niż najlepsza analiza.

Gdzie w tym wszystkim miejsce na wiedzę

Z doradczej perspektywy widzę jednak bardzo wyraźnie, że odwaga bez wiedzy działa tylko do pewnego momentu. Pozwala wystartować. Pozwala przeskoczyć pierwszy mur. Czasem nawet zbudować skalę.

Ale to wiedza decyduje o tym, czy firma przetrwa, gdy skończy się dobra passa. Gdy rynek zweryfikuje model. Gdy pojawią się kryzysy, zmiany regulacyjne, presja kosztowa.

Wtedy brawura przestaje wystarczać. Potrzebne są procesy, struktura, analiza, umiejętność podejmowania decyzji w oparciu o dane, a nie tylko intuicję.

Odwaga i wiedza nie są przeciwnikami

Największym błędem jest przeciwstawianie jednego drugiemu. Rozwój firmy rzadko jest wynikiem samej wiedzy albo samej odwagi. Najczęściej to sekwencja.

Najpierw odwaga, żeby zacząć.
Potem wiedza, żeby przetrwać.
Na końcu dojrzałość, żeby nie zniszczyć tego, co się zbudowało.

Firmy, które zatrzymują się na etapie brawury, często spektakularnie upadają. Te, które próbują budować wyłącznie na wiedzy, często nie ruszają w ogóle.

Prawdziwym wyzwaniem w biznesie nie jest wybór między odwagą a wiedzą. Jest nim moment, w którym trzeba przestać być brawurowym przedsiębiorcą, a zacząć być świadomym liderem.

I to właśnie w tym miejscu najczęściej zaczyna się realna, doradcza praca z firmami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koniecznie przeczytaj także