Spis treści
Technologia miała nam ułatwiać życie. Przyspieszać procesy, zwiększać bezpieczeństwo, eliminować błędy ludzkie. I w wielu obszarach dokładnie to robi. Problem zaczyna się wtedy, gdy te same narzędzia trafiają w ręce ludzi, którzy potrafią je wykorzystać w zupełnie innym celu. Nie do budowania, ale do wyłudzania. Nie do optymalizacji, ale do manipulacji.
Nowoczesne oszustwa coraz rzadziej polegają na „naiwnych sztuczkach”. Dziś to często dobrze przemyślane scenariusze, oparte na technologii, psychologii i naszej codziennej rutynie. I właśnie dlatego są tak skuteczne.
Sztuczna inteligencja jako narzędzie oszustwa
Jeszcze niedawno sztuczna inteligencja kojarzyła się głównie z automatyzacją, analizą danych albo generowaniem treści. Dziś pojawia się w zupełnie innym kontekście. Na popularnych platformach sprzedażowych, takich jak Vinted, pojawił się nowy schemat oszustwa, który wykorzystuje narzędzia AI do manipulowania dowodami.
Scenariusz jest prosty. Kupujący odbiera przesyłkę, a następnie – zamiast zgłosić uczciwy problem – generuje lub modyfikuje zdjęcia paczki tak, by wyglądała na uszkodzoną. Dzięki narzędziom opartym o sztuczną inteligencję nie jest to dziś trudne nawet dla osoby bez specjalistycznej wiedzy. Z takim „dowodem” zgłaszany jest spór do platformy. Efekt? Sprzedający traci pieniądze, oszust zachowuje zarówno towar, jak i zwrot środków.
To pokazuje bardzo wyraźnie, że technologia nie ma moralności. Jest neutralna. Wszystko zależy od tego, kto i w jakim celu jej używa. A dla sprzedających to jasny sygnał: dokumentowanie procesu pakowania, zdjęcia wysyłki i zachowanie ostrożności przestają być nadgorliwością. Stają się koniecznością.
Oszustwo na BLIK i siła zaufania
Jednym z najbardziej rozpowszechnionych i wciąż skutecznych mechanizmów wyłudzeń jest oszustwo na BLIK. Co ciekawe, jego skuteczność nie wynika z zaawansowanej technologii, ale z doskonałego wykorzystania relacji międzyludzkich.
Schemat wygląda znajomo. Ktoś włamuje się na konto w mediach społecznościowych. Następnie, podszywając się pod właściciela profilu, pisze do jego znajomych z prośbą o pilną pomoc finansową. Pada hasło BLIK. Krótka wiadomość, presja czasu, emocje. Ofiara generuje kod w aplikacji bankowej i przesyła go „znajomemu”. Potwierdza transakcję, bo przecież pomaga komuś, kogo zna.
Problem polega na tym, że transakcji BLIK nie da się cofnąć. Oszust w tym samym momencie wypłaca pieniądze z bankomatu. Technologia działa perfekcyjnie. Bank nie popełnia błędu. System jest szczelny. To człowiek został zmanipulowany.
Gdy przypadkowa osoba staje się pośrednikiem
Istnieje też mniej znany, ale równie groźny wariant oszustwa z użyciem BLIKA. Tym razem ofiara nawet nie wie, że bierze udział w przestępstwie – do momentu, gdy ktoś się z nią kontaktuje.
Oszuści publikują fałszywe ogłoszenie sprzedaży, podając numer telefonu zupełnie przypadkowej osoby. Kupujący płaci za nieistniejący towar, a środki trafiają na konto właściciela numeru telefonu. Po chwili kontaktuje się z nim oszust, informując o „pomyłce” i prosząc o zwrot pieniędzy, ale już na inny numer lub konto.
Mechanizm jest sprytny, bo wykorzystuje poczucie uczciwości i chęć szybkiego rozwiązania problemu. W rzeczywistości osoba, która oddaje pieniądze, staje się elementem większego schematu. A prawdziwy poszkodowany zostaje bez towaru i bez środków.
Autorytet jako broń: bank, policja, instytucje
Jednym z najgroźniejszych elementów nowoczesnych oszustw jest podszywanie się pod autorytety. Telefon z banku. Telefon z policji. Informacja o włamaniu na konto, próbie kradzieży środków, konieczności natychmiastowego działania.
Scenariusz zawsze jest podobny. Pojawia się strach. Presja czasu. Obietnica pomocy. I prośba o kod BLIK, rzekomo w celu zabezpieczenia środków. To moment, w którym warto zapamiętać jedną, absolutnie kluczową zasadę: żadna instytucja, żaden bank, żadna służba nigdy nie poprosi o kod BLIK.
Jeśli ktoś to robi – mamy do czynienia z oszustwem. Bez wyjątków. Technologia daje oszustom możliwość dzwonienia z podszytych numerów, generowania wiarygodnych komunikatów i budowania iluzji legalności. Ale mechanizm zawsze kończy się tak samo – utratą pieniędzy.
Gdy to nie Ty inicjujesz płatność
Istnieje jeszcze jeden wariant oszustwa, który pokazuje, jak bardzo rutyna bywa naszym wrogiem. Wyobraź sobie sytuację: chcesz zapłacić BLIKIEM, masz już kod wygenerowany w aplikacji bankowej, ale zanim wpiszesz go w sklepie internetowym, na ekranie pojawia się prośba o potwierdzenie transakcji. Tej, której jeszcze nie zleciłeś.
To nie błąd systemu. To próba oszustwa. Przestępcy losowo „strzelają” w kody, licząc na to, że ktoś bez zastanowienia kliknie „potwierdź”. Szansa trafienia jest minimalna, ale wystarczy jeden moment nieuwagi. Jedno automatyczne kliknięcie.
Dlatego każda transakcja wymaga świadomego potwierdzenia. Sprawdzenia kwoty, odbiorcy, kontekstu. Nawet jeśli wydaje się to oczywiste. Nawet jeśli robimy to dziesiątki razy dziennie.
Technologia nie oszukuje. Ludzie – tak
Wszystkie te przykłady łączy jedno. Technologia sama w sobie nie jest problemem. Problemem jest to, jak łatwo potrafimy ją bezrefleksyjnie zaakceptować. Jak bardzo ufamy automatom, aplikacjom, komunikatom na ekranie. Jak często działamy na skróty.
Nowoczesne oszustwa nie polegają już na łamaniu zabezpieczeń technicznych. One łamią nasze schematy myślenia. Wykorzystują pośpiech, stres, empatię i zaufanie. A technologia tylko im w tym pomaga.
Dlatego najlepszą ochroną nie jest kolejna aplikacja ani nowe hasło. Jest nią świadomość. Zatrzymanie się na chwilę. Zadanie sobie pytania: czy to ma sens? Czy to na pewno ja inicjuję tę transakcję? Czy ktoś właśnie nie próbuje wykorzystać mojego zaufania?
Bo w świecie, w którym technologia rozwija się szybciej niż nasza ostrożność, to właśnie uważność staje się najcenniejszym zabezpieczeniem.