Spis treści
- Firmy wdrażają AI, bo… wypada
- AI to coś więcej niż ChatGPT
- AI to narzędzie. I jak każde narzędzie, potrafi ugryźć
- Duże firmy mają budżet. Małe mają zwinność
- Najpierw potrzeba, dopiero potem narzędzie
- Nie wszystko musi być AI. Czasem wystarczy… Excel
- Czy AI zabierze pracę?
- AI już nas uzależniła
- Przyszłość należy do ekspertów i generalistów
- AI w firmach małych i dużych
W jednej z ostatnich rozmów zostałem zapytany o to, czy sztuczna inteligencja zabije firmy. Czy za kilka lat przetrwają już tylko te biznesy, które wdrożyły AI, a reszta przejdzie do historii.
Odpowiedź?
AI nie zabija firm. Zabija źle użyta AI albo AI wdrożona bez potrzeby.
Technologia sama w sobie nikogo nie uratuje i nikogo nie pogrąży.
To tylko narzędzie. Łopata. Koparka. Młotek.
Jeśli masz do wykopania rów — warto użyć koparki.
Jeśli nie masz żadnego rowu do wykopania — koparka tylko będzie zawadzała pod bramą.
AI działa dokładnie tak samo.
Firmy wdrażają AI, bo… wypada
Coraz częściej spotykam firmy, które wdrożyły AI „bo trzeba”. Bo konkurencja to robi, bo wszyscy o tym mówią, bo wypada mieć coś, co da się nazwać „sztuczną inteligencją”.
Problem zaczyna się wtedy, gdy właściciel firmy nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie:
„Po co?”
To trochę jak z zatrudnianiem handlowca do firmy, która nie ma ani procesów sprzedażowych, ani leadów, ani czasu, żeby taką osobę wdrożyć.
Kończy się frustracją, stratą pieniędzy i wnioskiem: „handlowcy nie działają”.
Z AI jest identycznie.
Złe wdrożenie nie oznacza, że technologia nie działa. Oznacza, że została użyta w złym miejscu.
AI to coś więcej niż ChatGPT
Wielu przedsiębiorców, pytając o AI, tak naprawdę pyta o… ChatGPT.
Albo o Geminiego. Albo Clauda.
Modele językowe są świetne — pomagają pisać, tworzyć procedury, analizować treści.
Ale to tylko 1% możliwości AI.
Prawdziwa rewolucja zaczyna się wtedy, gdy AI łączy się z procesami, danymi, systemami, integracjami i automatyzacjami.
To znacznie większy świat niż rozmowa z czatem.
Prosty przykład:
AI, które potrafi automatycznie odczytać zapytanie ofertowe (nawet jeśli w załączniku są pliki z zaawansowanych programów projektowych), zweryfikować dostępność komponentów, sprawdzić historię realizacji, wysłać zapytania do dostawców i przygotować pierwszą wersję wyceny.
Człowiek musi tylko zatwierdzić.
Z kilku dni robi się kilka godzin.
To jest prawdziwa moc AI.
Nie prompt, nie zabawka.
Proces.
AI to narzędzie. I jak każde narzędzie, potrafi ugryźć
W rozmowie padł przykład prosty, ale bardzo prawdziwy:
model AI potrafi halucynować.
Doradzi genialnie w jednej sytuacji… i kompletnie przestrzelić w drugiej.
Czasem z pełnym przekonaniem, że ma rację.
Prawnicy na świecie powoływali się już na „wyroki”, które nie istniały.
Technicy podłączali sprzęty z błędnymi wskazówkami.
AI jest niedoskonała.
Nie widzi kontekstu prawnego, biznesowego, relacyjnego.
Nie bierze odpowiedzialności za skutki.
Warto o tym pamiętać.
AI to kierowca bez prawa jazdy — bardzo szybki, bardzo sprawny, ale kompletnie bez wyczucia, jeśli nie ustawisz mu ograniczeń.
Duże firmy mają budżet. Małe mają zwinność
Często słyszę pytanie:
„Kto skorzysta bardziej — duzi czy mali?”
Prawda jest taka:
skorzystają ci, którzy wiedzą, czego potrzebują.
Duże firmy mają pieniądze, mogą zatrudnić konsultantów, stworzyć departamenty AI, zbudować wewnętrzne systemy.
Mają zasoby, ale są mniej elastyczne.
Małe firmy mają przewagę innego rodzaju:
mogą testować, eksperymentować, wdrażać zmiany szybciej.
AI nie wymaga ogromnych inwestycji, żeby zacząć.
Dobrze dobrane narzędzie może być wdrożone w jeden dzień i już kolejnego przynieść realny efekt.
Warunek jest jeden:
musi odpowiadać na realną potrzebę, a nie modę.
Najpierw potrzeba, dopiero potem narzędzie
To zdanie przewija się w każdej rozmowie o AI i będę je powtarzał do znudzenia:
nie zaczynaj od narzędzia.
Zanim wybierzesz program, zapytaj:
– jaki mam problem?
– co chcę usprawnić?
– co mnie boli?
– gdzie tracę czas lub pieniądze?
– gdzie w firmie pojawia się chaos?
AI jest jak lekarstwo.
Działa świetnie, jeśli jest trafione.
Szkodzi, jeśli jest dobrane źle.
Nie wszystko musi być AI. Czasem wystarczy… Excel
To może brzmieć śmiesznie, ale to jedna z najprawdziwszych rzeczy, jakie znam:
niektóre firmy nie potrzebują AI. Potrzebują Excela.
Albo uporządkowania danych.
Albo prostego CRM-a.
Albo lepszej komunikacji wewnętrznej.
AI przyspieszy to, co jest uporządkowane.
Jeśli masz bałagan… wdrożenie AI spowoduje jeszcze większy bałagan.
Czy AI zabierze pracę?
Krótko:
zabierze ją osobom o niskich kompetencjach.
Tak jak każda technologiczna rewolucja w historii.
Ale przestrzeń dla ekspertów jeszcze nigdy nie była tak duża.
Eksperci będą nie tylko potrzebni — będą kluczowi.
Świat potrzebuje ludzi, którzy:
– łączą wiedzę biznesową z technologiczną,
– potrafią myśleć krytycznie,
– i wiedzą, jak rozmawiać z AI.
Tak, rozmawiać.
Bo prompt engineering to nie moda — to nowy język pracy.
AI już nas uzależniła
Sztuczna inteligencja jest dziś w Google, TikToku, Instagramie, mapach, aparatach, kamerach i programach graficznych.
Korzystamy z niej, często nawet o tym nie wiedząc.
Odtwórz film — AI już pracuje.
Zrób zdjęcie — AI poprawi jakość.
Otwórz social media — AI wybiera, co zobaczysz.
Uzależnienie już się wydarzyło.
Pytanie brzmi tylko:
czy chcemy być użytkownikami, czy twórcami tej technologii?
Przyszłość należy do ekspertów i generalistów
To coś, co podkreślano również podczas rozmowy:
świat potrzebuje nie tylko specjalistów ―
ale także ludzi, którzy ogarniają szeroki kontekst.
AI daje ogromne możliwości osobom, które potrafią:
– łączyć obszary,
– zadawać dobre pytania,
– tworzyć procesy,
– widzieć całość, a nie tylko fragment.
To oni staną się partnerami dla AI.
Nie ofiarami.
AI w firmach małych i dużych
AI zmienia świat.
Ale nie musi zmieniać go w sposób brutalny.
Firmy, które rozumieją swoje potrzeby, wdrożą AI tam, gdzie daje to sens.
Firmy, które działają pod presją mody, spalą pieniądze na narzędzia, które nic nie zmienią.
Prawdziwa wartość AI nie leży w technologii.
Leży w biznesie, który potrafi ją mądrze wykorzystać.